Austria

Dawno o niczym nie pisałem, bo i specjalnie nie było ku temu okazji. Sezon raczej martwy, obfitujący z kolei w takie wyjazdy, o których za bardzo nie ma co pisać. Jednak naskrobię kilka słów w związku z tym, że dopiero co wróciłem z Wiednia. Za oknem zima, więc nie jest to dobry moment na jeżdżenie stopem. Ale nie trzeba jeździć stopem, kiedy można skorzystać z okazji i pojechać gdzieś autokarem. Katowice-Wiedeń-Katowice za 2 złote. Myślę, że godnie. Tak dobre promocje wrzuca polskibus.com.

Czytaj dalej Austria

Anglia i Walia

Śledząc bardziej lub mniej dokładnie promocje Ryanair’a natknąłem się na tanie loty do Manchesteru. Tam i z powrotem za 70zł przy wylocie spod nosa – Katowickich Pyrzowic wydawało się dobrą opcją. Dodatkowo czas niedziela-środa sprzyjał wyjazdowi, bo zajęcia rzekomo obowiązkowe mam tylko w czwartki i piątki. Na wylot udało się zebrać sześć osób. Niestety było to tylko męskie towarzystwo. Czytaj dalej Anglia i Walia

Grenoble i okolice

W tym miejscu ślęczał przydługawy, a na pewno przynudnawy akapit o tym jak to dojechałem stopem do Grenoble. Z szacunku dla czytelnika zamiast niego wypiszę tylko kilka faktów na temat drogi w pierwszą stronę:

Trasa : Katowice-Grenoble
Termin: 18-19 Październik 2011
Czas: 36h
Ilość podwózek: 14 (w tym jedna radiowozem)
Najdłuższe łapanie: 5h (Lyon)

Czytaj dalej Grenoble i okolice

Cypr

Do wylotu na Cypr skłoniła mnie promocja First Minute w Locie. Już pod koniec lutego zabookowałem loty na październik, tak by spędzić na wyspie ponad tydzień. Za loty na trasie Katowice – Larnaca via Warszawa RT zapłaciłem w sumie 420zł. Nie wiem co mnie podkusiło, żeby polecieć tak ‘na burżuja’, gdy Ryanair lata tam za ponad połowę taniej. Początkowo myślę o zabraniu roweru w bagaż rejestrowany, ale w końcu z tego rezygnuję biorąc pod uwagę trudy ze zmieszczeniem się w wymiarowe ograniczenia.
Czytaj dalej Cypr

Bawaria

Środa 24 sierpnia był ostatnim dniem rekolekcji, które wraz ze wspólnotą MF Tau przeżywaliśmy na Górze Św. Anny. Grzechem byłoby zmarnowanie wolnego czasu, który po rekolekcjach nam pozostał. Pozostała tylko kwestia: gdzie jechać? Ze względu na to, że do parkingu na autostradzie A4 prowadzącej prosto do Niemiec mieliśmy 10minut piechotą pojawił się pomysł odwiedzenia Bawarii, a przede wszystkim zobaczenie zamku w Neuschwanstein.

Czytaj dalej Bawaria

Bałkany (prawie)

Wielkimi krokami zbliża się czas majowego weekendu, a sprecyzowanych planów jak nie było, tak nie ma. Chciałem jechać do Grecji, by tydzień żyć pośród mnichów, wędrując od klasztoru do klasztoru w republice na półwyspie Athos, ale nie udało mi się załatwić zezwolenia. Wobec tego postanawiam pojechać stopem na Bałkany, tak pobieżnie odwiedzone w ubiegłym roku. Średnio chce mi się jechać samemu, więc przeglądam różne fora podróżnicze, gdzie ludzie szukają kompanów drogi. Na jednym z nich natykam się na ogłoszenie dziewczyny, która szuka towarzysza podróży do Bośni. Wyjazd w ramach nieformalnego autostopowego wyścigu. Chociaż plan wyjazdu nie do końca jest zgodny z moją wizją, to idę na pewne ustępstwa.

Czytaj dalej Bałkany (prawie)

Ibiza (prawie)

Dnia 3 kwietnia 2011 ruszam wraz z Olą na Ibizę. Za loty tam i powrotem płacę 86złorych. Ola jest koleżanką mojego brata – Dominika, której nie znam. Wpierw lecimy z Katowic do włoskiego Bergamo, aby tam spotkać Dominika i Rafała i wspólnie polecieć na Ibizę. Pech chce, że mamy opóźnienie samolotu. Najpierw małe, później większe. Wychodzi 6,5godziny. Wiemy już, że nie zdążymy się przesiąść do samolotu na Ibizę. Zastanawiamy się wobec tego czy lecieć do Bergamo i zobaczyć północne Włochy czy może w ogóle zrezygnować z wylotu. Rzucamy monetą. Los padł na Italię. Czarterem docieramy do Bergamo i idziemy zwiedzać miasto. Na ulicach wiele się dzieje. Trwa jakaś fiesta. Na starym mieście spotykamy Justynę i Michała, którzy przylecieli z Dominikiem i Rafałem z Maroka, ale już nie lecą na Ibizę, tylko jutro wracają do domu. Spędzamy więc wieczór z nimi, uczestnicząc wpierw we Mszy Świętej, a później sącząc wino na ławce w parku, w którym ostatecznie nocujemy. Czytaj dalej Ibiza (prawie)

Sardynia

W dniach 24-28luty wyskoczyłem niskobudżetowo na Sardynię. Za całość – cztery loty Ryanir’em KRK-DUS-AHO-DUS-WRO zapłaciłem 62,50 (słownie: sześćdziesiąt dwa złote i pięćdziesiąt groszy)
W pięć osób (Ania, Gosia, Grzesiu, Dominik i ja) busikiem dotarliśmy wpierw do Krakowa, z którego wyskoczyliśmy na bramkach kończących płatny odcinek autostrady i przemaszerowaliśmy na lotnisko w Balicach. Jako, że mój plecak ważył trochę ponad 10kg przepakowaliśmy się, aby bez problemów wejść na pokład. Sprasowane po kieszeniach trzydzieści bułek oraz niewiele mniej zupek chińskich, których objętość zmniejszyliśmy przy pomocy szpilki musiało wyglądać dziwnie. Do tego mnóstwo czekolad i innego prowiantu, tak aby jak najmniej wydać na miejscu. Bez problemu dolecieliśmy do Weeze – lowcost’owego lotniska Dusseldorfu. Jako, że kolejny lot dopiero następnego dnia – idziemy na spacer do.. Holandii. Wszak do granicy raptem dwa kilometry.
Po powrocie bierzemy prysznic w przestrzennej toalecie dla niepełnosprawnych. Ciepła woda i możliwość zamknięcia drzwi są tutaj niebywałym luksusem. Zasypiamy na rozłożonych na pierwszym piętrze matach. Czytaj dalej Sardynia

Maroko i Norwegia

Na pierwszy rzut oka takie połączenie wydaje się być dość dziwne. Już wyjaśniam, dlaczego tak wyszło, że udało się odwiedzić Maroko i Norwegię bez zawijania do portu macierzystego (czyt. domu).
Otóż, gdy mieliśmy już powrót z Maroka do Poznania, okazało się, że w podobnej cenie jak pociągiem dotrzemy do Katowic samolotem (przez Oslo). W międzyczasie w Norwegii zrobiliśmy więc sobie mały 5 dniowe tournee po okolicy. Czytaj dalej Maroko i Norwegia