Koniec Świata

30 dni w Ameryce Południowej i 12000km przejechane autostopem. Objechana południowa Brazylia, przejechany Urugwaj. Spenetrowana Argentyna i liźnięte Chile.
Z Sao Paolo autostopem na koniec świata, czyli do Ushuaia. Dalej lądem już się nie da.
Stepy, lodowce, wodospady. Upalna i wilgotna dżungla. Zimna i wietrzna Ziemia Ognista. Gościnność ludzi.
Bez znajomości portugalskiego ani hiszpańskiego. Bez mapy i bez nawigacji. Bez przewodnika. Bez szczegółowych planów. Za to z otwartą głową i pragnieniem przeżycia niezapomnianej przygody. Wystarczyła garść chęci i szczypta konsekwencji.

Czytaj dalej Koniec Świata

Syndrom sztokholmski


Bilety do Szwecji upolowane za 12zł. To niewiele, zwłaszcza, że wylot z Katowic. Chociaż, co z tego, że niewiele, skoro sam kraj jest bardzo drogi. Lecimy na cztery dni. Chociaż takie wyjazdy przelicza się bardziej na noce. Tak więc, lecimy na trzy noce. Lecimy do portu lotniczego figurującego na mapie Wizzair’a jako Sztokholm Skavsta. Sztokholm w opisie tego lotniska jest trochę na wyrost, bo Skavsta jest oddalona od stolicy Szwecji o jakieś sto kilometrów. Czytaj dalej Syndrom sztokholmski